Nie pozwól, żeby stres przejął nad Tobą kontrolę

Każdy dzień życia tętni nieprzerwanym męczącym wewnętrznym monologiem. Zadręcza nas nieustannym przepływ myśli i wyobrażeń budzących emocje, absorbujących umysł, utrzymujących w napięciu. Raz niosą promień nadziei, raz dreszcz lęku lub falę gniewu. Buddyści nazywają ten wewnętrzny młynek papanca albo „małpim rozumem”.

Taki stan świadomości jest nie tylko bezsensowny, lecz takie skutecznie pozbawia nas radości życia. Tymczasem specjaliści twierdzą, że wyciszenie tego wewnętrznego zgiełku jest możliwe – filozofowie Wschodu wiedzieli to od wieków. Sztuka polega na nauczeniu się koncentracji. Kiedy umysł jest skoncentrowany i zajmuje się tylko chwilą obecną, zamiast rozważać wydarzenia przeszłe albo obawiać się o przyszłość, dzieje się coś niezwykłego – stres ustępuje. Pogłębia się odprężenie. Stosunki z ludźmi przestają być powierzchowne. Praca staje się satysfakcjonująca. Ból egzystencjalny słabnie. Doświadczenia życiowe stają się bogatsze.

Obecnie, kiedy doktorzy duszy i ciała mówią o skupieniu, nie mają na myśli koncentracji na podobieństwo wiązki lasera ani obsesyjnej determinacji, jaką celebruje nasza kultura zachodnia. Zaleca się pewne lekkie ukierunkowanie, stan zarazem czujności i odprężenia, który łączy otwartość umysłu z koncentracją. Jak żongler, który potrafi utrzymać w ruchu sześć piłeczek synchronizując wznoszenie i opadanie każdej z nich, umysł powinien być wrażliwy na zmieniające się niuanse każdego momentu życia.

Większość ludzi pojmuje koncentrację podobnie jak nastawianie ostrości w aparacie fotograficznym. Tymczasem potrzebna nam jest zdolność radzenia sobie z różnorodnymi obrazami jednocześnie.

Jeden z wypróbowanych sposobów zdobycia umiejętności lepszej koncentracji to świadoma medytacja polegająca na siedzeniu nieruchomo i chłodnej obserwacji powstających myśli, uczuć i doznań. („Swędzi mnie nos. Muszę pamiętać, żeby dzisiaj zapłacić czynsz”). Medytujący opierają się pokusie dalszego rozważania tych myśli, pozwalając im przepływać przez świadomość jak chmury płynące po niebie. Po jakimś czasie sklepienie świadomości nieco się przejaśnia i zaczynamy zauważać proces myślenia zamiast po prostu myśleć. Ukierunkowanie umysłu pozwala zapanować nad „małpim rozumem”. Kiedy się tego nauczymy, stres wyraźnie się zmniejsza.

Gdy zaczynamy się koncentrować i postrzegać swoje myśli i uczucia jako wytwory własnego umysłu, zaczynamy rozumieć, jak działa nasza świadomość. Możemy podejmować decyzje czy zatrzymywać się przy negatywnych myślach i racjonalnie podchodzić do złożonych emocji, takich jak żal czy zazdrość. Dzięki temu szybko zmniejszamy poziom napięcia w naszym życiu.

Od ciebie tylko zależy, w jaki sposób rozwiniesz swoją koncentrację. Nie musisz siedzieć na zwiniętej poduszce i obserwować przepływu własnych myśli. Możesz pogłębić koncentrację za pomocą ćwiczeń umysłu, obserwując chmury albo zajmując się swoimi ulubionymi czynnościami i koncentrując na nich myśli.

ĆWICZENIE

Liczenie własnych myśli

Jeden z łatwych sposobów wyostrzenia koncentracji polega po prostu na liczeniu własnych myśli.

Usiądź  ze stoperem ustawionym na jedną minutę. Licz każdą nową myśl, ale nie zajmuj się jej treścią. Kiedy umysł zaczyna błądzić, przywołaj go z powrotem do liczenia myśli. Wyobrażaj sobie, że obserwujesz ptaki i tylko chcesz zanotować, jaką ich liczbę dostrzegłeś. To ćwiczenie pomaga traktować własne myśli jak odrębne obiekty, a nie jak element naszej osoby.

Inną metodą jest obserwacja chmur, płomieni albo fal rozbijających się o brzeg. Nie należy próbować rozumieć tego, co widzimy, ani doszukiwać się żadnych prawidłowości. Ograniczaj się do patrzenia. Kiedy pojawiają się myśli, zauważ je tylko.

ĆWICZENIE

Połóż się na 10 minut na dywanie z głowa opartą książkach na wysokości ok. 5 cm i kolanami ugiętymi tak, żeby stopy spoczywały na podłodze, ale były przysunięte do ciebie. Stopy należy rozstawić mniej więcej na szerokość ramion. Połóż rozluźnione dłonie na brzuchu. Wyobraź sobie, że zanurzasz się w podłodze, i poczuj, jak napięcie uchodzi z mięśni twoich pleców. Rozluźnij ramiona i niech się wtopią w podłogę. Kiedy poczujesz, że rozumiesz już o co chodzi, powiedz swojej głowie, żeby uniosła się z twoich ramion w powietrze, i poczuj, jak wydłuża się twój kręgosłup. Nie wysilaj się. Korzystaj z umysłu i pozwól działać sile grawitacji oraz swojemu ciężarowi.

A Ty jak radzisz sobie ze stresem?  Zostaw proszę swój komentarz.

 

Zostaw komentarz